Po chwili niezręcznej ciszy zza pleców wodnika wyskoczył mały krasnal. Krasnal? Nie to mała kotka. Biegała za motylem. Gdy motyl uciekł mała podbiegła do mnie.
-Złapiesz motylka?- zapytała się mnie. Wyglądała tak słodko, nie mogłem się oprzeć. Wziąłem rozmach i poleciałem w stronę motyla.
*Jakieś 15 minut później*
Po uganianiu się za skrzydlatym stworzeniem, wróciłem do małego krasnoludka.
-Masz go?- przechyliła główkę.
-Tak. Jasne.- otworzyłem jedną z łap, a motylek pośpiesznie wyleciał i usiadł na uszku Kotki.
-Dziękuję panu. Jestem Amber. A pan?
-Bardzo ładnie masz imię. Ja nazywam się Yaboku.
Kotka się uśmiechnęła i...
~Olcia
Życie Yaboku
sobota, 9 kwietnia 2016
środa, 6 kwietnia 2016
Życie Yaboku cz.4 "Wodnik...?"
Wstając obolały, zauważyłem znad brzegu rzeczki przyglądających się mi dzieciaków. Starszy uśmiechnął się i podszedł do mnie.
-Jestem Noah. Co się stało, że tak zwariowałeś?- zapytał się przechylając lekko swoją głowę. Nadal przed moimi oczami przelatywały cienie, tańczące wesoło. Moje myśli nadal były lekko zamglone.
-Jestem Yaboku.- odpowiedziałem trzęsąc czupryną. Po chwili czarnego widoku przede mną już normalnie zauważyłem... wilka? Nie to chyba była raczej ryba... A może to i to?
-Kim jesteś? Wilkiem?
-No... Prawie. Jestem Wodnikiem, wilczego rodzaju. Jestem w połowie wilkiem i rybą...
Nagle zza jego pleców wyskoczył mały Krasnal który...
~Sorry za tak krótkie opowiadanie.... Jutro pokażę dwie części.
~Olcia
-Jestem Noah. Co się stało, że tak zwariowałeś?- zapytał się przechylając lekko swoją głowę. Nadal przed moimi oczami przelatywały cienie, tańczące wesoło. Moje myśli nadal były lekko zamglone.
-Jestem Yaboku.- odpowiedziałem trzęsąc czupryną. Po chwili czarnego widoku przede mną już normalnie zauważyłem... wilka? Nie to chyba była raczej ryba... A może to i to?
-Kim jesteś? Wilkiem?
-No... Prawie. Jestem Wodnikiem, wilczego rodzaju. Jestem w połowie wilkiem i rybą...
Nagle zza jego pleców wyskoczył mały Krasnal który...
~Sorry za tak krótkie opowiadanie.... Jutro pokażę dwie części.
~Olcia
wtorek, 5 kwietnia 2016
Gotowe!
Chciałabym poinformować Was że jutro na blogu pojawi się kolejny post. Fabuła jest w pełni rozwinięta.
Dziękuję za cierpliwość!!
~Olcia
Dziękuję za cierpliwość!!
~Olcia
niedziela, 27 marca 2016
czwartek, 24 marca 2016
Życie Yaboku cz.3 "Wioska??"
Leżałem w jaskini i obserwowałem krople zaglądającej do naszej jaskini. W pewnym momencie Max wpadł do legowiska z jakimś sporym worem.
-Co w nim jest?- zapytałem się, wstając i podchodząc do Lisa.
-Jako, że usłyszałem nowinę o Wiosce, postanowiłem pójść z Tobą do miasta.
-Co będziemy robić wśród tych Dwunożnych? Nie możemy im się pokazać. Jeśli nas zauważą zaczną do nas strzelać, a to skończy się poważnymi ranami....
-Spokojna Twoja rozczochrana... pamiętasz, że mogę zmienić wygląd prawda? Zmienimy się w ludzi ubierzemy się w ubrania, które trzymam w worku, podejdziemy pod moją kryjówkę z pieniędzmi i pójdziemy się rozejrzeć...- Max odłożył worek pod ściną i podszedł do mnie.
-Wszystko będzie dobrze. Jedyne co teraz musisz zrobić to mi zaufać.. - uśmiechnął się i położył łapę na mojej klatce piersiowej. W ułamku sekundy po moim ciele przeszły błyskawice i zmieniłem się w człowieka.W tej samej chwili w ludzkiej postaci pojawił się Lis i rzucił w moją stronę kilka ubrań.
-Ubierz się w to. Zaraz pójdziemy w stronę miasta kupić coś przydatnego.
*Pół godziny później.*
Wchodziliśmy do miasta. Ludzie zajmujący się handlem namawiali na kupno ich towarów a dzieci podkradające jabłka, biegali jak wściekli, śmiejąc się przy tym. Pewna starsza pani chwyciła mnie za dłoń.
-Czy masz pojęcie co oznaczają Twoje znaki na twarzy?-zapytała się i otworzyła szeroko oczy.
-Nie mam pojęcia. Mam je pewnie od urodzenia...- odpowiedziałem się i uklękłem przed siedzącą starszą Panią.
-Oznaczają one Nieśmiertelne złoto. (wiem używam swoich znaczeń)- Gdy usłyszałem to przed moimi oczami przeleciały niektóre wspomnienia przed atakiem amnezji.
Ujrzałem młodą dziewczynę. siedziała ona pod drzewem na polu pełnym mleczy. Spojrzała w moją stronę i podarowała mi wianek.
Szybko wstałem zacząłem dyszeć, a w moich uszach słyszałem różne piski. Nie wytrzymałem i zacząłem krzyczeć łamiąc przemianę.
Spadłem z tylnych łap na pobliski budynek, wywołując panikę wśród przechodniów. Straciłem kontrolę, a moje oczy i znaczenia zaczęły się świecić.
Obudziłem się w lesie nad rzeczką. Max leżał tuż przede mną z rozwaloną łapą. Wstałem obolały i zauważyłem w wodzie kota i wilka, którzy...
C.D.N.
~Olcia
-Co w nim jest?- zapytałem się, wstając i podchodząc do Lisa.
-Jako, że usłyszałem nowinę o Wiosce, postanowiłem pójść z Tobą do miasta.
-Co będziemy robić wśród tych Dwunożnych? Nie możemy im się pokazać. Jeśli nas zauważą zaczną do nas strzelać, a to skończy się poważnymi ranami....
-Spokojna Twoja rozczochrana... pamiętasz, że mogę zmienić wygląd prawda? Zmienimy się w ludzi ubierzemy się w ubrania, które trzymam w worku, podejdziemy pod moją kryjówkę z pieniędzmi i pójdziemy się rozejrzeć...- Max odłożył worek pod ściną i podszedł do mnie.
-Wszystko będzie dobrze. Jedyne co teraz musisz zrobić to mi zaufać.. - uśmiechnął się i położył łapę na mojej klatce piersiowej. W ułamku sekundy po moim ciele przeszły błyskawice i zmieniłem się w człowieka.W tej samej chwili w ludzkiej postaci pojawił się Lis i rzucił w moją stronę kilka ubrań.
-Ubierz się w to. Zaraz pójdziemy w stronę miasta kupić coś przydatnego.
*Pół godziny później.*
Wchodziliśmy do miasta. Ludzie zajmujący się handlem namawiali na kupno ich towarów a dzieci podkradające jabłka, biegali jak wściekli, śmiejąc się przy tym. Pewna starsza pani chwyciła mnie za dłoń.
-Czy masz pojęcie co oznaczają Twoje znaki na twarzy?-zapytała się i otworzyła szeroko oczy.
-Nie mam pojęcia. Mam je pewnie od urodzenia...- odpowiedziałem się i uklękłem przed siedzącą starszą Panią.
-Oznaczają one Nieśmiertelne złoto. (wiem używam swoich znaczeń)- Gdy usłyszałem to przed moimi oczami przeleciały niektóre wspomnienia przed atakiem amnezji.
Ujrzałem młodą dziewczynę. siedziała ona pod drzewem na polu pełnym mleczy. Spojrzała w moją stronę i podarowała mi wianek.
Szybko wstałem zacząłem dyszeć, a w moich uszach słyszałem różne piski. Nie wytrzymałem i zacząłem krzyczeć łamiąc przemianę.
Spadłem z tylnych łap na pobliski budynek, wywołując panikę wśród przechodniów. Straciłem kontrolę, a moje oczy i znaczenia zaczęły się świecić.
Obudziłem się w lesie nad rzeczką. Max leżał tuż przede mną z rozwaloną łapą. Wstałem obolały i zauważyłem w wodzie kota i wilka, którzy...
C.D.N.
~Olcia
wtorek, 22 marca 2016
Uwaga
Przepraszam ale dzisiaj i jutro nie pojawią się kolejne części opowiadania! Obiecuję że w czwartek na pewno pojawi się opowiadanie. Wynagrodzę wam to i na tym blogu przywitami update'y! Galeria zostanie wypełniona tak samo jak zakładka Postacie. Na stronce również będzie inna tekstura!
Ro najnowszych opowiadań również zaczną przychodzić ilustracje!
!Spoiler!
W najbliższy tydzień również do opowiadań dojdą nowe osoby:
Amber oraz Noah!
~Olcia
Ro najnowszych opowiadań również zaczną przychodzić ilustracje!
!Spoiler!
W najbliższy tydzień również do opowiadań dojdą nowe osoby:
Amber oraz Noah!
~Olcia
poniedziałek, 21 marca 2016
Życie Yaboku cz.2 "Jestem Max"
Udałem się w stronę miejsca, z którego było słyszeć odgłosy strzałów. Doszedłem do łąki kończącą się wysokim klifem. Zauważyłem myśliwych biegnących za rannym lisem. Lis wyglądał na młodego, ale doświadczonego faceta. Jego uszy i ogon były nienaturalnie wielkie, zresztą cały był dyżych rozmiarów.
Dłuższą chwilę stałem w ukryciu i przyglądałem się całej akcji. Gdy lis padł z wycieńczenia, wyszedłem z ukrycie i zbliżyłem się do Młodego. Pochyliłem łeb i zacząłem go obwąchiwać.
-Justin, strzelaj!- krzyknął towarzysz nijakiego Justina.- Dostaniemy za jego skórę mnóstwo hajsu! (tak wiem używam nowszych wyrazów :d)
Mężczyzna szybko strzelił lecz nie przewidział, że kula odbije się od moich łusek. Nie zwróciłem większej uwagi jedyne co zrobiłem to podniosłem głowę i popatrzyłem w stronę myśliwych, którzy z przerażenia uciekli.
Lis podniósł się i skierował w moją stronę.
-Dziękuję Ci bardzo za ratunek. Nazywam się Max.
-Nie ma za co. W zasadzie to nic takiego nie zrobiłem. Jestem Yaboku.
Przez jakiś czas rozmawialiśmy. Owy Max jest nie tylko lisem, ale również miagiem, który potrafi uleczać i przemieniać wygląd poprzez samo dotknięcie. Max i ja zostaliśmy wspólokatorami ze względu na to, że nie miał się gdzie podziać.
Kilka dni później po tym wydarzeniu Max przyszedł do naszej jaskini z...
C.D.N
~Olcia
Dłuższą chwilę stałem w ukryciu i przyglądałem się całej akcji. Gdy lis padł z wycieńczenia, wyszedłem z ukrycie i zbliżyłem się do Młodego. Pochyliłem łeb i zacząłem go obwąchiwać.
-Justin, strzelaj!- krzyknął towarzysz nijakiego Justina.- Dostaniemy za jego skórę mnóstwo hajsu! (tak wiem używam nowszych wyrazów :d)
Mężczyzna szybko strzelił lecz nie przewidział, że kula odbije się od moich łusek. Nie zwróciłem większej uwagi jedyne co zrobiłem to podniosłem głowę i popatrzyłem w stronę myśliwych, którzy z przerażenia uciekli.
Lis podniósł się i skierował w moją stronę.
-Dziękuję Ci bardzo za ratunek. Nazywam się Max.
-Nie ma za co. W zasadzie to nic takiego nie zrobiłem. Jestem Yaboku.
Przez jakiś czas rozmawialiśmy. Owy Max jest nie tylko lisem, ale również miagiem, który potrafi uleczać i przemieniać wygląd poprzez samo dotknięcie. Max i ja zostaliśmy wspólokatorami ze względu na to, że nie miał się gdzie podziać.
Kilka dni później po tym wydarzeniu Max przyszedł do naszej jaskini z...
C.D.N
~Olcia
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)